niedziela, 23 lutego 2025

The Years

 The Years to dla mnie taka niespodzianka — szłam z uwagi na obsadę (Gina McKee i Romola Garai), zupełnie nie wiedząc, czego oczekiwać. A wyszłam absolutnie zachwycona, dramatycznym owszem, ale bardzo poruszającym i mimo wszystko też zabawnym spektaklem.
Sztuka bazuje na autobiograficznej twórczości francuskiej noblistki Annie Ernaux. Przez niespełna dwie godziny oglądamy zdjęcia dziewczynki, nastolatki a w końcu kobiety kolejnych młodości i poznajemy jej drogę od 1941 do 2006 roku. Towarzysząc naszej bezimiennej bohaterce, często nazywanej ona lub my (właściwie na scenie nie pada ja), śledzimy przemiany społeczne i obyczajowe, ważne światowe wydarzenia z tego okresu  i dużo mniejsze, ale nie mniej ważne zmiany rodzinne jak przeprowadzka.

źródło

Sztuka jest bardzo kobieca. Na scenie wymieniając się rolami, występuje pięć aktorek. Poruszane tematy  jak pierwsze doświadczenia seksualne, aborcja, kariera zawodowa, macierzyństwo, życie rodzinne są z jednej strony autobiograficzne z drugiej bardzo uniwersalne. Z jednej strony w ciągu 65 lat świat przeszedł ogromną przemianę. Z drugiej pewne zachowania czy rytuały pozostają niezmienne. Może zmieniają się tematy i zamiast wspomnień wojennych dyskusje rodzinne dotyczą Windows 95, ale to nadal rodzina siedząca przy wspólnym posiłku.

źródło

Słowo ostrzeżenia sztuka chwilami jest bardzo dosadna i graficzna. Już na wejściu każdy dostaje kartkę z informacją, w którym momencie może spodziewać się poruszenia trudnego, wywołującego skrajne emocje tematu. A i tak mój spektakl przerywano dwa razy, żeby udzielić pomocy komuś z widzów.

Sztuka kobieca i stworzona przez kobiety. Oprócz wymieniowych już wcześniej mamy jeszcze Eline Arbo, która całość zaadaptowała na potrzeby sceny i wyreżyserowała. Pozostałe aktorki Derorah Findlay, Anjli Mohindra, Harmony Rose - Bremner. A od  10 marca  do obsady dołączy Tuppence Middleton, która zastąpi Romolę Garai. 

źródło
The Years to transfer z Almeidy do Harold Pinter Theatre. Entuzjastyczne recenzje zebrało i tu i tu. Obecnie wystawiana będzie do 12 kwietnia, a bilety można nadal kupić.

niedziela, 16 lutego 2025

Elektra

Bardzo chciałam zobaczyć Elektrę.
Bardzo chciałam, żeby mi się podobało.
Bardzo życzyłam Brie Larson sukcesu.

I po spektaklu mam wrażenie, że to jest problem tej sztuki – ona też bardzo chce.
Chce być ostra i nowoczesna, intensywnie oryginalna i niby bardzo minimalistyczna, ale zbyt pełna udziwnień, które w efekcie odwracają uwagę i nużą.
Wizualnie jest bardzo prosto, prawie ascetycznie.  Pusta, wolno obracająca się scena, kilka głośników, balon, urządzenie z tuszem. Współczesne kostiumy: Brie w koszulce i jeansach, Orestes w kombinezonie motocyklisty, Klitajmestra, Chrysotemis i Ajgistos w futrach i tylko chór w tkaninach udrapowanych na wzór greckich tunik, budził skojarzenia ze starożytnością.
Dużą rolę w spektaklu odgrywa głos. Mamy nagłe krzyki w połowie wypowiadanych kwestii, mamy efekty specjalne zmieniające brzmienie głosów, wreszcie piosenkę odtwarzaną tak głośno, że zagłusza kwestie aktorek na scenie. Czemu ma to służyć? To już pytanie do Daniela Fisha, mnie osobiście bardziej przeszkadzało w odbiorze przedstawienia, niż dodawało jakiejkolwiek głębi. 

https://www.atgtickets.com/shows/elektra/duke-of-yorks-theatre/

Za to podobał mi się tekst, autorstwa Anne Carson i aktorzy. Trudno mieć do nich  pretensje o realizowanie wizji reżysera.
Wybrałam ten spektakl z uwagi na Brie Larson, ale największe wrażenie zrobiła na mnie, grająca Klitajmestrę Stockard Channing. Sama Elektra chwilami męczyła swoim dążeniem do zemsty  na matce – Ifigenia zapewne nie uznałaby Agamnenona za ojca roku. Za to Klitajmestra sprawiała wrażenie bardzo już zmęczonej całą sytuacją, ale nadal próbującej jakoś porozumieć się z córką. Współcześnie Reddit zapewne wysłałby obie na terapie i zalecił ograniczenie kontaktów, twórcy pozostali wierni tradycyjnemu zakończeniu w duchu greckiej tradycji.   

Przyznaję, że nie trafił do mnie ten spektakl. Być może zwyczajnie nie zrozumiałam wizji reżyserskiej. Trudno mi wybaczyć fakt, że w trwającym około dziewięćdziesiąt minut przestawieniu były dłużyzny, na których zwyczajnie przysypiałam i tylko nagłe krzyki sprawiały, iż ponownie koncentrowałam uwagę na scenie.

Elektra wystawiana jest w Duke of York Theatre do 12 kwietnia, a bilety na wszystkie przedstawienia nadal są dostępne.