The Pride to sztuka która w 2008 roku napisał Alexi Kaye Campbell. Wielokrotnie była nominowana i zdobywała nagrody m.in. Olivier Award, Evening Standard Award w 2009, Outer Critics Circle Award w 2010, GLAAD Award w 2011r.
Do tej pory wystawiana była 4 razy:
Do tej pory wystawiana była 4 razy:
- - w 2008r. w Londynie (rezyseria: Jamie Lloyd; obsada: Philip - Bertie Carvel, Oliver - J. J. Feild, Sylvia - Lyndsey Marshal i w potrójnej roli Mezczyzna/ Peter/ Doktor - Tim Steed
- - w 2010 w Nowym Yorku (rezyseria Joe Mantello; obsada: Philip - Hugh Dancy, Oliver - Ben Whishaw, Sylvia - Andrea Riseborough, Mezczyzna/ Peter/ Doktor - Adam James
- - w 2012 w Australii (rezyseria Gary Abrahams; obsada: Philip - Lyall Brooks, Oliver - Ben Geurens, Sylvia - Ngaire Dawn Fair, Mezczyzna/ Peter/ Doktor - Ben Prendergast
- - i ponownie w Londynie w 2013 (rezyseria ponownie Jamie Lloyd; obsada: Philip - Harry Hadden-Paton, Oliver - Al Weaver, Sylvia - Hayley Atwell, Mezczyzna/ Peter/ Doktor - Mathew Horne
O sztuce pierwszy raz usłyszałam we wrześniu. Na podstawie dość enigmatycznego opisu na stronie:
Nie będę ukrywać, krytyk ze mnie żaden. Albo coś mi się podoba albo nie. The Pride wbiło mnie w fotel.
Zacznijmy od tego, ze Trafalgar Studios zrobiło mi niespodziankę i przeniosło do pierwszego rzędu. Na moim planowanym miejscu w rzędzie N spędziłam zaledwie kilka minut, i wydawało mi się, ze powinnam mieć dobry widok. Na miejscu z pierwszego rzędu (metr, dwa od sceny), mimo patrzenia troszkę pod kątem widok miałam znakomity:
"Philip, Oliver and Sylvia exist in a complex love triangle which spans over half a century, living and loving simultaneously in 1958 and the present against a background of changing attitudes towards homosexuality."wyobraziłam sobie coś zupełnie innego niż zobaczyłam na scenie. Oczekiwałam raczej jednej, rozłożonej w czasie historii, czegoś w klimacie "Za rok o tej samej porze". Dostałam dwie zupełnie odrębne opowieści. Połączone tylko przez imiona postaci i tematykę: miłość, związki, homoseksualizm.
Nie będę ukrywać, krytyk ze mnie żaden. Albo coś mi się podoba albo nie. The Pride wbiło mnie w fotel.
Zacznijmy od tego, ze Trafalgar Studios zrobiło mi niespodziankę i przeniosło do pierwszego rzędu. Na moim planowanym miejscu w rzędzie N spędziłam zaledwie kilka minut, i wydawało mi się, ze powinnam mieć dobry widok. Na miejscu z pierwszego rzędu (metr, dwa od sceny), mimo patrzenia troszkę pod kątem widok miałam znakomity:
Scenografia, jak widać na zdjęciu, bardzo prosta. Dwa fotele na środku sceny, pod ścianą barek, dość dobrze zapatrzony i często używany, w tylnej ścianie dwie pary drzwi prowadzące w głąb domu (prawe) albo służące jako drzwi wejściowe (lewe). Po przerwie nawet te rekwizyty zniknęły i została tylko pusta scena.
Czworo aktorów, wszyscy znakomici. Mój powód do obejrzenia sztuki - Hayley Atwell oraz Harry Hadden-Paton, Al Weaver i Mathew Horne.
Sztuka toczy się w dwóch planach czasowych 1958 i współcześnie. W przeplatających się scenach opowiedziane zostają dwie historie.
Czworo aktorów, wszyscy znakomici. Mój powód do obejrzenia sztuki - Hayley Atwell oraz Harry Hadden-Paton, Al Weaver i Mathew Horne.
Sztuka toczy się w dwóch planach czasowych 1958 i współcześnie. W przeplatających się scenach opowiedziane zostają dwie historie.
Poniżej spoilery:




