poniedziałek, 8 grudnia 2014

The Importance Of Being Earnest - recenzja

To będzie bardzo krótki wpis, bardziej z kronikarskiego obowiązku, niż z ochoty podzielenia się wrażeniami. Spektakl niestety mnie znudził i rozczarował. Zresztą nie tylko mnie, recenzje od krytyków także zebrał mało zachwycone (chociaż Independent nazwał produkcję czarującą i dał jej 3 gwiazdki).
wszystkie zdjęcia ze strony ATG

"The Importance Of Being Earnest" w reżyserii Lucy Bailey wystawiano latem w Harold Pinter Theatre. Główne role grali aktorzy w wieku od 57 do 81 lat. Żeby wytłumaczyć taką różnicę między postaciami a ich odtwórcami, do oryginalnego tekstu dopisano kilka scen. I dzięki temu widzowie zamiast sztuki oglądają próbę do spektaklu "The Importance Of Being Earnest" Oscara Wilde'a, wystawianej przez Bunbury Company Of Players. 


O ile bez problemu, a nawet z zaciekawieniem zaakceptuję starszych aktorów w młodszych rolach (to nie pierwszy taki pomysł - ze sztuk, które widziałyśmy zabieg taki zastosowano choćby w Much Ado About Nothing z 2013 roku), tak sceny dopisane do Wilde'a przez Simona Bretta były drażniące i niestety mało zabawne.
Co mogę pochwalić, to aktorstwo. Sian Phillips jako lady Bracknell, Martin Jarvis i Nigel Havers (Jack i Algernon, powtarzający role ze spektaklu NT 1982r.) czy Cherie Lunghi jako Gwendolen spisali się doskonale.


Ciekawostka: na lato 2015 zapowiedziano kolejną adaptację , tym razem lady Bracknell ma zagrać David Suchet. Inne szczegóły nie są znane. 

2 komentarze:

  1. Widziałam to, pomysł wyjściowy był uroczy. Znudzić mnie nie znudziło, bo aktorstwo, ale nie miałam ochoty na powtórkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jednak trochę tak. Ale jako pierwszy spektakl tego dnia oglądałam "My Night with Reg" więc poprzeczka była wysoko ustawiona. A2

      Usuń