niedziela, 27 grudnia 2015

Medea - recenzja

Po ubiegłorocznym spektaklu z Helen McCrory, wydawało mi się niemożliwe, żeby wystawić "Medeę", która poruszy mnie bardziej. Myliłam się. Inscenizacja w Almeida Theatre była niesamowita, może dlatego, że to zupełnie inny spektakl. 
Antyczne strofy Eurypidesa zastąpiła współczesna historia autorstwa Rachel Cusk.  Nie Teby tylko przedmieścia. Chór to gospodynie domowe, w tunikach udrapowanych na dżinsach. Zamiast zaufanej służącej - sprzątaczka z Brazylii. Jedyne, co się nie zmieniło, to tragedia: oto para w trakcie rozwodu, on jest aktorem, ona pisarką, on chcę zbudować nowe życie u boku młodszej kobiety, ona nie umie pogodzić się z tym, że została porzucona i pała żądzą zemsty. 

zdjęcia ze strony teatru

Ogromne wrażenie wywarła na mnie kreacja Kate Fleetwood. Była zupełnie różna, ale równie poruszająca jak Helen. Kate potrafiła być zimna, zdystansowana, prawie posągowa i w mgnieniu oka zamienić się w wulkan emocji. Oto kobieta walcząca o siebie. Nieustannie poddawana presji i oceniana, próbująca desperacko ocalić walący się dom, ochronić swoje dzieci. Dzieci, które na końcu stają się największymi ofiarami. Sztuka nie oceniała, nie potępiała, pokazywała, że obie strony konfliktu nie są bez wad (chociaż moja sympatia do końca była po stronie tytułowej bohaterki), otwarte zakończenie pozwala każdemu z widzów na własną interpretację. 



O ile spektakl w NT miał dość bogatą scenografię, która podczas oglądania wywarła na mnie ogromne wrażenie, w Almeidzie scena była prawie pusta, a użyte rekwizyty bardzo współczesne. Tylko w kostiumach pojawiały się nawiązania do antycznej Grecji. 
W stosunku do oryginału zmian było sporo. Nie było wesela, nie było ubrudzonej krwią Medei, w ogóle jej zemsta jest mało krwawa, za to pokazująca jak łatwo można kogoś zniszczyć słowami. 



Spektakl podobał mi się bardzo, prasowym recenzentom także. Sztuka zebrała dobre recenzje, głownie cztero gwiazdkowe, chociaż pojawiały się też trzy i pięcio. Chwalono kreacje aktorskie, krytykowano zakończenie, ja mam jeden, bardziej techniczny zarzut - chwilami, w czasie kłótni, trudno było zrozumieć aktorów. 
"Medea" wystawiana była do listopada, nie sądzę żeby doczekała się transferu na West End, ale jeżeli będziecie mieć kiedyś wolną chwilę, sprawdźcie czy nie będzie jej w archiwum. Moim zdaniem naprawdę warto. 

2 komentarze:

  1. Mnie się ta sztuka nie podobała wcale, oceniam ją jako jedn ą z najgorszych widzianych w Londynie.
    Otwarte zakończenie zdenerwowało mnie najbardziej - spłyciło sztukę ogromnie. Są pewne klasyki, których się nie rusza. Nie w ten sposób. Medea jest tragedią, a konflikt tragiczny nie może mieć otwartego zakończenia...
    Dla mnie to bardzo dobrze zagrana zła sztuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zgadzamy się, że bardzo dobrze zagrana :)

      Usuń