poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Pigs and Dogs - recenzja

"Pigs and Dogs" Caryl Churchil to najkrótszy spektakl na jakim byłam. Trwający 15 minut dramat opowiada o homofobii w Afryce, a także o wpływie kolonializmu i chrześcijaństwa na jej rozwój.
Trójka aktorów (Sharon D. Clarke, Fisayo Akinade, Alex Hassell) przerzuca się cytatami m.in. z przemówień polityków, listów misjonarzy, przepisów prawnych, ale także określeniami na homoseksualizm w różnych afrykańskich językach, czy wypowiedziami zwykłych ludzi.

xródło
Całość była bardzo intensywna i bardzo surowa. Żadnej scenografii tylko pusta scena, po której przemieszczali się aktorzy. Zamiast wyszukanych kostiumów - codzienne ubrania, jakby wskoczyli do teatru prosto z ulicy. Brak oprawy muzycznej, a jedynie deklamowane rytmicznie słowa.
W jednej z recenzji (przedstawienie może nie zachwyciło krytyków, ale zebrało solidne trzy i cztero gwiazdkowe oceny) spotkałam się z określeniem, że "aktorzy prawie tańczą wokół siebie" i uważam je za bardzo trafne.

xródło
"Pigs and Dogs" wystawiane było bardzo krótko, ja oglądałam ostatni spektakl, ale gdyby kiedyś wróciło na scenę, to jest to bardzo interesujący i niedrogi sposób na spędzenie teatralnego kwadransa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz