Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shakespeare in Love. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shakespeare in Love. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajkowy koktajl

Uważamy, że Mikołajki to idealny dzień na koktajl teatralny :)

1. Zmienia się obsada "Shakspeare in Love". Obecna, która tak bardzo nas wszystkich zachwyciła, będzie występować tylko do 12 stycznia 2015r., potem pałeczkę przejmą: Orlando James (Will Shakespeare), Eve Ponsonby (Viola De Lesseps), Edward Franklin (Marlowe) oraz  Nicholas Asbury (Wessex), Neal Barry (Henslowe), Richard Bremmer (Tilney, Sir Robert De Lesseps), Paul Brennen (Fennyman), Suzanne Burden (Elizabeth I), Ryan Donaldson(Ned Alleyn), Ncuti Gatwa (Wabash), Gregg Lowe (Sam), Andy McKeane (Ralph), Peter Moreton (Burbage), Joy Richardson (Nurse), Charlie Tighe (Nol) i Stuart Wilde (Webster). 
Przypominamy, że sztukę można oglądać do 18 kwietnia 2015r. w Noel Coward Theatre.
źródło

2. Maxine Peake, która jesienią oczarowała publiczność w Manchesterze jako Hamlet, zagra w Royal Court Theatre, w sztuce Zinnie Harris "How to Hold Your Breath", o której wspominałyśmy tutaj. Spektakle od 4 lutego do 21 marca 2015r., oficjalna premiera 10 lutego. Bilety w cenach £32, £22, £16, £12 (poniedziałki £10) można już kupować na stronie teatru. 

3. W teatrze Trafalgar Studios 2 wystąpią Harriet Walter i debiutujący na West Endzie Guy Paul, w sztuce "Boa". Zgodnie z opisem:
Historia Louisa, Belindy i ich 30 lat przytłaczającego uczucia, wino, słowa i taniec.
Bilety w cenach £15 - £30 dostępne na ATG, sztuka będzie wystawiana od 5 lutego do 7 marca 2015r.

4. Byłybyśmy bardzo szczęśliwe gdyby wszystkie plotki, jakie ostatnio czytamy okazały się prawdą. Tym razem na West Endzie szepcze się, że na londyńską scenę powrócą Ian McKellen i Patrick Stewart! Mieliby oni wystąpić  w 2016 roku w  "No Man’s Land" Harolda Pintera.
Ostatnio w teatrze panowie występowali na Broadwayu i mieli przy tym dużo zabawy. 

źródło

5. Poznaliśmy już listę nominowanych do Whats On Stage Awards, pora wziąć sprawy w swoje klawiatury i zagłosować (przed 31 stycznia), a zwycięzców poznamy podczas gali 15 lutego 2015r. Ponieważ wielu nominowanych to nasi bardzo dobrzy teatralni znajomi (hurra Richard II! - dopisek Ani1) czasami wybór bywa ciężki (a czasem oczywisty - brawo David Oakes!). WoS Awards są nagrodami publiczności, więc to tylko od nas zależy, kto otrzyma statuetkę :)




czwartek, 9 października 2014

Shakespeare in Love - garść uwag

Nie nazwę tego recenzją, bo recenzję już napisała Ania2. Ale nie byłabym sobą, gdybym czegoś od siebie nie dodała.

zdjęcia ze strony spektaklu

Zacznijmy może od samego szalonego pomysłu obejrzenia "Zakochanego Szekspira". Jedyną okazję na to miałam w dzień przylotu do Londynu. Namówiona przez Anię2 i zachęcona entuzjastycznymi komentarzami Czytelników, po prostu musiałam spróbować. Wiedziałam, że lądując na Stansted o 17:10 szanse mam raczej niewielkie, dlatego nie kupowałam biletu wcześniej, tylko postanowiłam iść na żywioł. Jedyne co, to skorzystałam z naprawdę świetnej promocji na pociągi i zamiast moich ulubionych, taniutkich EasyBusów kupiłam w przedsprzedaży bilet na StanstedExpress. Wylądowaliśmy 17:05... i sama nie wiem jak to zrobiłam, ale o godzinie 17:28 usiadłam w pociągu! 
Dzięki temu, w teatrze stawiłam się parę minut po godzinie 19 i z dwudziestoma funtami pomaszerowałam do kasy. Miła pani powiedziała, że za tę cenę mogę mieć drugi rząd ostatniego balkonu. Zgodziłam się radośnie, szczęśliwa, że w ogóle udało mi się zdążyć. Czekając na bilet opowiedziałam jej historię o moim szczęściu na lotnisku. Pani przyjęła pieniądze, zmierzyła wzrokiem moją zarumienioną twarz, szeroki uśmiech, zmierzwione włosy i ciężką torbę na ramieniu i poleciła mi poczekać chwilkę, bo da mi coś lepszego. Po czym dostałam bilet i udałam się na wskazane na nim miejsce. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam się w czwartym rzędzie Royal Circle! Nadal w szoku zajęłam swoje miejsce z boku, po czym kilka minut przed rozpoczęciem sztuki, podszedł do mnie pan bileter i oznajmił, że jeżeli chcę, mogę się przesiąść do drugiego rzędu, w którym większość miejsc była wolna. I tak, wpadając do teatru niemal na ostatnią chwilę, zasiadłam na premium seats :) Ta historyjka dowodzi jednego - teatralne cuda naprawdę się zdarzają (biedna Ania2 lądując po 23, przez lotnisko przebijała się prawie dwie godziny).

Wracając do spektaklu. Och jaka to dobra sztuka! Jest tam wszystko: i śmiech, i dramat, i uczucia, i rozrywka, i klasyka i troszkę nowoczesności. I oczywiście pies. Całość podobała mi się niezmiernie. W przeciwieństwie do Ani, nie przeszkadzały mi długie wstawki z "Romea i Julii", ładnie komponowały się z resztą. Mam jednak do całości dwie uwagi.



1. Tom Bateman. Jego Will to niestety Claudio z "Much Ado About Nothing". Tak samo się śmieje, tak samo desperuje, tak samo się zachowuje, gra podobnymi gestami i mimiką. Jedyne sceny, w których stuprocentowo kupowałam jego kreację aktorską to te, gdy był onieśmielony czy sfrustrowany, a także, o dziwo, gdy odgrywał Romea. Uważam że Romeo wyszedł mu wyjątkowo wspaniale, był dokładnie taki jaki być powinien. Jako William Shakespeare nie sprawdził się według mnie tak dobrze. Plus to, o czym już inni pisali. David Oakes w roli Marlowe'a kradł swoją charyzmą i wdziękiem każdą scenę w jakiej się pojawiał - Tom nie miał z nim szans. A widz mimowolnie dochodził do wniosku, że Willowi udało się zdobyć Violę tylko dlatego, że Marlowe miał najwidoczniej inne plany. Powtórzę jednak - Tom nie był zły. Był całkiem dobry, tylko został przyćmiony przez resztę obsady


2. Lucy Briggs-Owen. Była absolutnie fantastyczną Violą. Wcielenie renesansowej fangirl, a jednocześnie młoda, żywa dziewczyna, o wiele lepsza niż oscarowa Gwyneth. Jej kreacja jednak także odrobinę mi zgrzytała, z jednego, zupełnie niezależnego od jej zdolności aktorskich, powodu. Lucy  ma bardzo niski głos, do tego w dzień przedstawienia zmagała się z obolałym gardłem i chrypką. Dla mnie jej głos momentami psuł cały romantyczny nastrój scen. Nie mogłam uciec przed porównywaniem jej do innej Julii i nie było to porównanie korzystne.

Poza tym podobało mi się wszystko. I sprytna scenografia i przepiękne kostiumy, cała historia opowiedziana z niewymuszonym wdziękiem. A na ostatniej scenie, gdy Will pisał nowe dzieło i uzyskał niespodziewaną pomoc, miałam łzy w oczach. Zgadzam się stuprocentowo z krytykami, którzy ten spektakl nazwali "listem miłosnym do teatru". 
Sztuka będzie wystawiana aż do 18 kwietnia. Idźcie na nią koniecznie mając wolną chwilę w Londynie.

PS: Po sztuce udałam się na Stage Door i pełen przygód dzień zakończyłam rozmawiając z Davidem Oakesem o (wreszcie) niemal ukończonym polskim filmie "100dniówk@", w którym zagrał nauczyciela angielskiego. I dostałam wpis do programu "for Anja" :)



wtorek, 2 września 2014

Shakespeare in Love - recenzja

Jaki to dobry spektakl, dwie godziny czystej radości. I jest pies! 
więcej o Barney'u tutaj
Nie będę streszczać sztuki. Jeżeli znacie film, to przedstawienie niczym Was nie zaskoczy. Jeżeli nie znacie, to czym prędzej idźcie oglądać, warto.
Scenografa jest bardzo prosta. Drewniane, ruchome, ściany i balkony w zależności od potrzeb są pałacem, teatrem, pokojami, oberżą. Tylko pojawiające się na scenie rekwizyty jak stoły, łóżko czy kurtyna wskazują na zmianę miejsca akcji.
Kostiumy są po prostu piękne. Niestety, nie pamiętam filmu na tyle, by stwierdzić na ile wzorowane na filmowych, a na ile są dziełem wyobraźni twórców spektaklu. Ktoś wie?
źródło

źródło
źródło
źródło
Nie wiem dlaczego byłam przekonana, że idę na musical i dość długo siedziałam czekając aż zaczną śpiewać. Nie zaczęli. Muzyka w spektaklu jest bardzo delikatna i  na moje niewprawne ucho klimatyczna i z epoki. Jest kilka scen tańca wizualnie bardzo ładnych, ale nadal nie jest to musical ;)
Mimo, że opowiadana historia nie kończy się szczęśliwie, to sama sztuka jest bardzo zabawna i mnóstwo w niej odniesień do twórczości Szekspira. Scena z pisaniem sonetu 18 jest naprawdę wspaniała, a to dopiero początek.

zdjęcie ze strony spektaklu
Jednak najsilniejszą stroną przedstawienia jest moim zdaniem aktorstwo.
Lucy Briggs-Owen widziałam już w "Fortune's Fool", była dobra, ale nie wybitna. Tu zachwyca, przynajmniej mnie. Teatralna Viola przypadła mi do gustu dużo bardziej od filmowej. Drugim jasnym, może nawet najjaśniejszym, punktem obsady jest David Oakes, czyli Marlowe. 

źródło
Sama postać napisana jest bardzo dobrze, ale sposób w jaki jest zagrana sprawia, że kradnie każdą ze scen w jakich się pojawia. Szkoda, że nie jest ich więcej. Występ Oaksa była dla mnie sporym zaskoczeniem. Do tej pory widziałam go tylko w serialach i jako Juan Borgia, William Hamleigh czy Jerzy Plantagenet nie zaskarbił sobie ani mojej symaptii ani uznania.
Odtwórca głównej roli Tom Bateman jest dobry, ale nie porywa. A moim zdaniem jego występ został ciut przyćmiony przez kreacje Lucy i Davida.
źródło
Pozostałe postaci są dokładnie jak filmowe. Właściciel teatru i jego niezmienne "będzie dobrze, nie wiem jak, to tajemnica" czy Hugh Fennyman pierwotnie tylko liczący pieniądze a później zakochany w teatrze i przejęty swoim występem - którego niestety nie pokazano.
Moim ulubieńcem jest młody Webster na każdym kroku okazujący fascynację co bardziej krwawymi scenami. Trzeba przyznać, że zaszedł daleko.
Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to za duże ilości "Romea i Julii" w drugim akcie.  Wiem jak kończy się tamta sztuka, ja chciałam wiedzieć co dalej z Willem i Violą. I sądziłam, że wszyscy wiedza, tymczasem niespodzianka. W wychodzącym z teatru tłumie minęłam dwie około dwudziestoletnie dziewczyny, z których jedna dokładnie tłumaczyła drugiej okoliczności śmierci kochanków z Werony, a dodam, że obie były anglojęzyczne. Może jednak twórcy znają swoją widownię i stąd tak duże ilości oryginalnego dramatu.

Niedawno podano, że spektakl będzie wystawiany o trzy miesiące dłużej, do 10 stycznia 2015.  Szybko idźcie kupować bilety.

źródło

niedziela, 20 lipca 2014

Wakacyjny koktajl cz.3.

Dzieje się w te wakacje na West Endzie, oj dzieje! Pora na kolejny koktajl z wiadomości, aktualności i plotek!

autor: Laire,  scena - Clockhouse Theatre

1. Tradycyjnie już (przy trzecim poście to już jest tradycja) zaczynamy od musicali.
  • "Billy Elliot" będzie grany co najmniej do grudnia 2015. Nastąpiła także zmiana głównego aktora - to już 38 Billy w przeciągu 9 lat wystawiania musicalu! Tym razem w roli chłopca marzącego o balecie zobaczymy 12-letniego Ollie Jochima (na zdjęciu). Bilety w cenie od £20.70 do £96.20 można kupować tutaj.
  • "STOMP" także będzie grany do grudnia 2015. Ta unikalna kombinacja perkusji, ruchu i komedii bawi publiczność w Londynie od 2002 roku. Bilety w cenie od £26 do £52.50 do nabycia na stronie przedstawienia.
2. W Royal Court można już oglądać "The Nether". Sztuka, przeznaczona  wyłącznie dla widzów pełnoletnich, jest mieszanką dramatu kryminalnego i thrillera science-fiction. Opowiada o skomplikowanym i dwuznacznym moralnie śledztwie dotyczącym pedofilii w świecie wirtualnym. Bilety są nadal dostępne na stronie teatru i kosztują £32, £22, £16, £12.


3. Jeśli będziecie w Londynie 26 lipca a chcecie spróbować czegoś innego teatralnego, polecamy specjalny wieczór poświęcony sztukom pięciominutowym "Velvet Voices". To są najczęściej pojedyncze sceny, poruszające to wszystko co nas najbliżej dotyczy, odzwierciedlające panujące trendy i odpowiadające na bieżące wydarzenia. Grupa "Velvet Loop", która odpowiada za to wydarzenie, reklamuje je słowami "odkrywanie momentów, które mają znaczenie". Mały ptaszek nam ćwierknął, że jedna z mini-sztuk będzie ironicznym pokazaniem doggingu, coraz bardziej popularnego w Wielkiej Brytanii. Całość ma trwać około dwóch godzin, a bilety są darmowe! Można je rezerwować tutaj.


4. Pamiętacie film z Judem Law, Julią Roberts, Natalie Portman i Clivem Owenem: "Bliżej"? Na West Endzie plotkuje się, że sztuka, która była jego podstawą, może wiosną 2015 zagościć na scenie Donmar Warehouse a wystąpią w niej  Nancy Carroll, Rufus Sewell i Oliver Chris.

5. A na zakończenie zwiastun "Zakochanego Szekspira". Premiera prasowa odbędzie się 23 lipca, wtedy też dowiemy się, czy, zgodnie z oczekiwaniami, krytycy uznają spektakl za kolejny hit tego lata.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Shakespeare In Love

"Zakochany Szekspir", oscarowy hit z 1998r., doczekał się adaptacji scenicznej.
Dla nieznających filmu: 
- czas i miejsce akcji: Londyn, 1553,
- on: William ambitny dramaturg i aktor w jednej osobie tworzy nową sztukę "Romeo i Ethel, córka pirata",
- ona: Viola zbuntowana narzeczona mało sympatycznego arystokraty, mimo  prawa zakazującego kobietom występów na scenie ostatnie chwile wolności postanawia spędzić jako aktorka,
- romans: wybucha,
- mało sympatyczny arystokrata: chodzi napuszony i stwarza problemy,
- sztuka: powstaje, ale zmienia tytuł,
- Judi Dench: dostaje Oscara.

źródło
Tego lata Lee Hall, Declan Donnellan i Nick Ormerod (twórcy uznanej grupy "Cheek by Jowl") podjęli się stworzenia na podstawie filmu sztuki. W produkcję zaangażowali się Disney Theatrical Productions  i Sonia Friedman Productions. 

W rolach głównych wystąpią Tom Bateman, ulubieniec Ani1 od czasów jego występu w MAAN z Davidem Tennantem oraz Lucy Briggs-Owen, którą miałam przyjemność niedawno oglądać w Fortune's Fool. Na scenie pojawią się także m.in.: David Oakes, Alistair Petrie, Anna Carteret czy Gaiety.

źródło
Spektakl "Shakespeare in Love" będzie wystawiany w Noel Coward Theatre od 23 lipca do 25 października (przedstawienia przedpremierowe od 2 lipca).
Już można kupować bilety. Ceny od £15 do £90 (na przedstawienia przedpremierowe tańsze o £5).
Jeszcze do jutra można korzystać z  promocji i kupić bilety taniej o 30%. Szczegóły tutaj.

A oto co o przygotowywanej sztuce mówią sami twórcy: