Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vanessa Redgrave. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vanessa Redgrave. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

Richard III - kilka uwag po seansie kinowym

Dziś krótko, ponieważ pełną recenzję "Ryszarda III" napisała Ania2, która widziała przedstawienie latem, na scenie. Jednak seans kinowy rządzi się swoimi prawami zwłaszcza, że niewielka, kameralna Almeida po raz pierwszy dołączyła do pokazów live.


Całość została zrealizowana dość prosto - przed spektaklem i w trakcie przerwy mogliśmy posłuchać, co do powiedzenia o sztuce ma Rupert Goold, reżyser i dyrektor artystyczny Almeidy. Mówił o współczesnym wydźwięku sztuki, o tym, że przygotowując się do jej wystawienia nawet nie przypuszczał, że dojdzie do Brexitu, a postaci takie jak Trump, Farage czy Johnson zaczną grać pierwsze skrzypce na scenie politycznej. Odniósł się także do odnalezienia ciała króla, zakopanego gdzieś pod parkingiem w Leicester - i jak to odkrycie omal nie opóźniło wystawienia sztuki, o której z Ralphem Fiennesem rozmawiali już od kilku lat. Panowie bali się, że sensacja przykryje to, co chcą pokazać. Ale stąd też wybór zamknięcia inscenizacji w swoistym kręgu - zaczynamy wykopaliskami archeologicznymi, słuchając doniesień medialnych i nimi kończymy.

zdjęcia pochodzą ze strony produkcji
Do strony technicznej nie mam większych zastrzeżeń - czasami brakowało szerokiego planu, zamiast skupiać się na poszczególnych postaciach, ale z drugiej strony niesamowita charyzma Ralpha Fiennesa zasługiwała na wszystkie zbliżenia. Podobnie z niepokojącą Vanessą Redgrave, metodyczną w swoim szaleństwie i pewną klątw. Zabieg z lalką-niemowlakiem którą cały czas tuliła był świetny - w chwili gdy Richard zgniótł głowę zabawki, przez cały teatr i kino przeszło zaskoczone westchnienie. 
Dźwięk nie szwankował, słychać było świetnie: i to co na scenie i wybuchy śmiechu publiczności - bo sztuka okazała się zaskakująco zabawna, zwłaszcza w chwilach, gdy Ralph (o czym w swojej recenzji wspomniała Ania), przełamywał czwartą ścianę. Zwłaszcza w chwilach, gdy zdawał się patrzeć prosto w kamerę, na nas, zgromadzonych w kinie. Pomogło to widowni nabrać sympatii dla jego postaci, a nawet kibicować niecnym zagrywkom.
Musze przyznać, że długo nie potrafiłam zrozumieć decyzji o dodaniu sceny gwałtu na królowej Elżbiecie (rewelacyjnie granej przez Aislín McGuckin). Ale teraz mam wrażenie, że szok z nią związany miał pokazać publiczności z kim tak naprawdę ma do czynienia. Richard mimo sporej dozy autoironii, jest postacią do cna złą - egoistyczną i zadufaną w sobie, okrutną czasem dla zabawy i pozbawioną jakichkolwiek hamulców, gdy idzie o dążenie do władzy. I ogromne brawa dla Ralpha Fiennesa, który wszystkie te niuanse potrafił pięknie przekazać.
Osobna pochwała wędruje do Jamesa Garnona, czyli lorda Hastingsa, nierozstającego się ze smartphonem. Sprawdzanie wiadomości ze świata, komunikowanie się z innymi bohaterami, wszystko wypadło zaskakująco naturalnie i zabawnie, jakby dokładnie w ten sposób zostało napisane przez Szekspira. Kolejny dowód na to, że sztuki Barda, są wiecznie żywe :) 
Zresztą poza absolutnie nijaką i denerwująco drewnianą chwilami lady Anną, cała obsada bardzo mi się podobała (jak choćby chwilami kradnący show, pragmatyczny Buckingham - Finbar Lynch) Fakt, w większości niknęli przy niesamowitym Ralphie, ale też dzięki nim mógł on w pełni pokazać swój kunszt.



Już jakiś czas temu zauważyłam, że prosta scenografia świetnie sprawdza się w transmisjach kinowych - nie ma znaczących detali, które odwracałyby uwagę od bohaterów, przytłaczających chwilami akcję. Tu było chwilami wręcz surowo i na tym tle, straszący pod podłogą grób z każdą mijającą minutą nabierał większego znaczenia.

I na końcu tłumaczenie - klasyczne, opierające się na Paszkowskim, pozbawione błędów ortograficznych, acz z wieloma nieposłusznymi ogonkami, zbędnymi znakami przestankowymi i literówkami. Tu jednak bardziej winię oprogramowanie niż tłumaczkę.

Podsumowując - warto było spędzić wieczór w kinie i Ania2 miała rację, przekonując mnie do transmisji :)

piątek, 29 listopada 2013

Much Ado About Nothing

Sztuka, której chyba nikomu nie trzeba przybliżać. Popularna wśród filmowcówm - wystarczy wspomnieć ekranizację Kennetha Branagha, niedawną Jossa Whedona czy cykl "Shakespeare re-told" BBC, jak i w teatrach - na Digital Theatre nadal oglądać można wspaniałą inscenizację z 2011 roku z Davidem Tennatem i Catherine Tate wcielających się w role Benedicka i Beatrice. 
O adaptacji w reżyserii Marka Rylancea już wspominałam.
Pomysł by w głównych rolach obsadzić starszych aktorów uznałam za intrygujący. Szczególnie, że Vanessa Redgrave to jedna z moich ulubionych aktorek. Szłam wczoraj do The Old Vic Thetare mocno podekscytowana. Niestety, okazało się, ze recenzenci, którzy raczej krytykowali spektakl, mieli racje.

zdjęcie ze strony produkcji
Trudno mi powiedzieć co dokładnie nie zaskoczyło. Sami dobrzy, doskonale grający aktorzy. Adaptacja bez zmian i udziwnień, ale też, niestety, bez wyrazu. Nie budząca we mnie, jako widzu, większych emocji. Wstyd się przyznać, ale chwilami prawie przysypiałam.
Do tego momentami trudno było zrozumieć kwestie wypowiadane przez Jamesa Earla Jonesa. Pomyślałabym, że może to efekt mojej, jednak niedoskonalej znajomości angielskiego, gdyby nie to, ze z tym zarzutem spotkałam się tez w angielskich recenzjach.
Ogólnie trochę mi szkoda zmarnowanego potencjału sztuki i aktorów.

wtorek, 3 września 2013

Szekspirowska jesień


No dobrze, w Londynie to akurat nie problem, trafić w teatrze na inscenizację, którejś ze sztuk barda ze Stratford. W tym roku niecierpliwie czekamy na „Ryszarda II” i „Koriolana”, o których wspominałyśmy już wcześniej, ale nie możemy zapomnieć o dwóch innych, które mają wszelkie podstawy by odnieść sukces.



W Noel Coward Theatre będzie można zobaczyć „Henryka V” w reżyserii Michaela Grandage z Judem Law w roli tytułowej. Panowie współpracowali już w 2009 roku przy okazji wystawiania Hamleta. Sztuka, którą później pokazywano także na Broadwayu, zbierała mieszane recenzje, ale występujący w głównej roli Law był nominowany do nagród Tony i Laurenca Oliviera oraz otrzymał The John and Wendy Trewin Award for Best Shakespearean Performance.
Jak mu pójdzie tym razem można będzie przekonać się od 23 listopada do 15 lutego przyszłego roku. Bilety już w sprzedaży, ceny od 10 do 85 funtów.


Już 19 września w Old Vic Theatre odbędzie się premiera „Wiele hałasu o nic”, w którym wystąpią Vanessa Redgrave i James Earl Jones jako Beatrice i Benedykt. Oprócz nich na scenie pojawią się Tim Barlow, Penelope Beaumont czy Danny Lee Wynter, pełna obsada na stronie teatru. Tam też można kupić bilety w cenach od 11 do 75 funtów. Spektakle przedpremierowe od 7 września a sztuka wystawiana będzie do 30 listopada.