środa, 11 października 2017

Twelfth Night - recenzja po seansie



Burzliwa noc. Statek rozbija się na skałach, część pasażerów tonie, części udaje się ocaleć. Wśród nich znajdują się bliźnięta, Viola i Sebastian, wyrzuceni na brzeg daleko od siebie, każde z tlącą się nadzieją, że drugie przeżyło. Viola by odnaleźć brata, przebiera się za mężczyznę, przybiera imię Cesario i najmuje na służbę do księcia Orsino, w którym się zakochuje. Tylko, że u księcia ma pełnić rolę posłańca, którego ten wysyła do swojej ukochanej Olivii pragnąc przekonać ją o sile swojego uczucia. A Olivia oczywiście zakochuje się w Cesario, nie przeczuwając, że to przebrana kobieta...

Wieczór Trzech Króli to jedna z najpopularniejszych komedii Szekspira. Zabawna, grająca konwenansami i  typowym qui pro quo, a jednak ze znacznie poważniejszym drugim dnem, niż inne późniejsze farsy. 
Spektakl wyreżyserował Simon Godwin, którego inne produkcje: „Człowiek i nadczłowiek” oraz „Strategię gołych kawalerów” mogliśmy już oglądać w cyklu NT Live. I zrobił to z właściwą sobie ogromną żywiołowością, energią, kolorami i szaleństwem.
Ale to co wyróżnia "Wieczór Trzech Króli" z National Theatre od innych adaptacji to bardzo płynna tożsamość płciowa bohaterów.

zdjęcia ze strony NT
Każdą scenę i serce publiczności kradnie Tamsin Greig jako purytańska Malvolia. Z równo przyciętą grzywką,w  idealnie odprasowanych czarnych sukniach,z nieustannym dążeniem do perfekcji i przekonaniem o swojej wyższości nad innymi, swą dominacje uznaje za coś zupełnie naturalnego. Kocha Olivię i jest przekonana, że jako jedyna jest prawdziwie godna ręki swej umiłowanej pani. 


Tamsin towarzyszy Phoebe Fox ("Widok z mostu"), jako zaskakująco sympatyczna, naturalna i dość zagubiona Olivia. Wciąż opłakuje brata, ale z jednej strony widać, że lubi takie życie - wraz ze swoimi damami, zamknięta za murami domu, bezpieczna i z uporem odrzucająca wszelkie zaloty. Dopiero młody posłaniec sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na życie. Tamara Lawrance jako Viola/Cesario jest bardzo przekonująca w obu swoich rolach. Faktycznie widzimy i młodego, bezczelnego chłopca i zakochaną dziewczynę, czasem w jednej i tej samej scenie, jak choćby podczas przyjęcia urodzinowego Orsino (fantastycznie przerysowany Oliver Chris "King Charles III", "Great Britain", "Closer")


Całość jest niezwykle kolorowa, z graną na żywo muzyką, z piosenkami, często sprawia wrażenie jednej, wielkiej imprezy, a mimo to spod radosnej zabawy, wyzierają poważniejsze tematy. Współczesne gesty i zachowania postaci, pomagają przenieść wydarzenia gdzieś w bliżej nieokreśloną teraźniejszość.
Zmiana płci niektórych bohaterów sprawia, że zupełnie inaczej ogląda się tak dobrze znane sceny. Jak choćby podrobiony list, z którego Malvolia dowiaduje się, że jest obiektem uczuć swej pani. Śmiejemy się, bo Tamsin robi prawdziwy show, ale jednocześnie żal nam kobiety w średnim wieku, wystawionej na dość brutalne  pośmiewisko. Coś co w przypadku oryginalnego Malvolia aż tak nam nie przeszkadzało, tu pokazuje dokładnie okrucieństwo żartu i smutne jego konsekwencje. Pod sam koniec, gdy Malvolia, pokonana i zgnębiona, zdejmuje perukę ostatecznie niszcząc własne wrażenie doskonałości, zostaje w nas o wiele dłużej niż radosne połączenie zakochanych par.


Centralnym punktem scenografii Soutry Gilmour była wielka, schodkowa piramida. Umiejscowiona na obrotowej scenie zmieniała się w zależności od potrzeb w okręt, salon, ogród, łaźnię, czy nawet krzykliwy bar.
Po raz kolejny przed transmisją dostaliśmy bardzo ciekawy dokument o produkcji. O wyborach reżysera i odmiennym podejściu do tematu. O tym jak współcześnie zmienia się pojmowanie płci, jak świat powoli i z oporami, otwiera się na odmienność. Ale w tym wszystkim najbardziej w pamięć zapadła wypowiedź Daniela Ezry, grającego Sebastiana. Mówił on, że to jest sztuka o ludziach i dzięki zmianom wprowadzonym przez reżysera, nareszcie w pełni to widać. Nie ma znaczenia czy są czarni czy biali, kobiety czy mężczyźni. Na końcu na scenie pozostaje grupa po prostu ludzi ze swoimi emocjami i dramatami.


"Wieczór Trzech Króli" można było oglądać na żywo, na scenie Oliviera w National Theatre, od lutego do maja 2017 roku. Spektakl zebrał dobre recenzje, choć nie wszystkim krytykom podobała się stylistyka adaptacji. Wszyscy jednak niemal jednogłośnie chwalili Tamsin Greig.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz