Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato 2015. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 listopada 2015

Seven Brides for Seven Brothers - recenzja

Bezdyskusyjnie najlepszy spektakl lipcowego wyjazdu. Anglojęzyczni recenzenci używają czasem terminu "absolute delight" i dokładnie tym, radością absolutną, było oglądanie przedstawienia.

wszystkie zdjęcia ze strony Open Air Theatre

piątek, 6 listopada 2015

Hercules A Dance Cabaret - (mini) recenzja

Recenzja bardzo mini, bo i obecność spektaklu w Londynie ledwo zauważalna - wystawiany był przez aż dwa dni, w Peacock Theatre, mniejszym teatrze należącym do Sadlers Wells. 
źródło - strona spektaklu

Sama o przedstawieniu dowiedziałam się trochę przypadkiem. Kupując bilety na "Car Man", obejrzałam zwiastun... i po prostu musiałam zobaczyć też i ten spektakl. Zresztą popatrzcie sami:

Było dokładnie tak, jak oczekiwałam: radośnie, kolorowo, zabawnie, chwilami absurdalnie, chwilami humor nie był zbyt wyszukany, ale i tak wszyscy bawili się świetnie. No, prawie wszyscy. Siedzący obok mnie może 7 letni chłopczyk był bardzo niezadowolony, że "oni zmieniają historię, to nie było tak". Poza nim jednak, cała widownia - zarówno widzowie 7 letni jak i ci ponad 70 letni, bawili się znakomicie.
Spektakl na dniach zakończy trasę po Wielkiej Brytanii. Ale, jeżeli kiedyś wróci na scenę i będziecie mieli okazję go obejrzeć - szczerze polecam. 

środa, 21 października 2015

High Society - recenzja

Powiedzieć o musicalu, że tworzy go muzyka to truizm. Ale w przypadku "High Society", gdyby nie melodie Cola Portera, zapewne zapomniałabym o spektaklu w trzy minuty po wyjściu z teatru. A tak, dzięki brawurowo wykonywanym przez aktorów piosenkach, przy akompaniamencie rozlokowanej na balkonach orkiestry, nadal jest ze mną.

Znacie "Filadelfijską opowieść"? To dokładnie ta historia: Tracy Lord wychodzi za mąż. Nic i nikt nie ma prawa zepsuć starannie zaplanowanego wesela, które ma być towarzyskim wydarzeniem sezonu. Cóż, z planami bywa różnie. Kiedy w weselny weekend w posiadłości zjawia się były mąż Tracy (nadal ulubieniec całej rodziny, szczególnie młodszej siostry panny młodej), para dziennikarzy (udająca przyjaciół rodziny) planuje napisać relację z wesela i w raczej mało pochlebnym tonie pokazać bajeczne życie "bogatych i sławnych", zaś pan Lord postanawia wrócić na łono rodziny, którą porzucił dla kochanki - oczywiście wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. A widz bawi się wyśmienicie, oglądając tą rozśpiewaną, kolorową katastrofę  (no może poza momentem, kiedy na scenie jedzono śniadanie i po teatrze rozchodził się smakowity zapach bekonu - wtedy nie było mi do śmiechu). 
 
wszystkie zdjęcia stąd

Opowiadana na scenie historia nie zmuszała do zbyt głębokich refleksji. Stanowiła za to idealną, lekką rozrywkę na wakacyjny wieczór, ciesząc i ucho i oko. Kostiumy były śliczne i kolorowe, idealnie pasujące do toczącej się w latach 30-stych ubiegłego wieku akcji. Prosta scenografia, właściwie rekwizyty, non stop wnoszone i znoszone ze sceny, przenosiły widzów do posiadłości amerykańskich milionerów. Było barwnie, zabawnie, chwilami wzruszająco. Trochę jak "Trzy dni na wsi", tylko tym razem zakończenie było mniej słodko-gorzkie. 



Spektakl w reżyserii Marii Friedman spotkał się z pozytywnym odbiorem widzów i krytyków. Zebrał dobre, często cztero gwiazdkowe recenzje, ale nie był pozbawiony wad: drugi akt był moim zdaniem nieco słabszy od pierwszego, a bardzo skomplikowany i zapierający początkowo dech numer taneczny na wstępie, jednak ciut za długi. W pewnym momencie chciałam już po prostu dowiedzieć się co dalej, zamiast oglądać popis taneczny kolejnej osoby. 

Ciekawym zabiegiem było rozpoczęcie obu aktów, kiedy widzowie dopiero zajmowali miejsca. Na scenie pojawiał się Joe Stilgoe (Joey Powell), żartował z publicznością, grał na fortepianie i śpiewał, wprowadzał luźną atmosferę i sprawiał, że widzowie czuli się częścią sztuki. 



Mocną stroną spektaklu byli aktorzy. Rupert Young, czyli C K Dexter Haven uroczy, choć nie pozbawiony wad pierwszy mąż Tracy. Ellie Bamber (Dinah Lord - nastoletnia siostra Tracy) kradła każdą scenę, w której się pojawiła. I oczywiście sama Tracy, zachwycająca Kate Fleetwood (nie mogę się doczekać Medei w jej interpretacji).
"High Society" było wystawiane tego lata na deskach teatru Old Vic.




sobota, 19 września 2015

The Trial - recenzja

W połowie lipca pisałyśmy koktajl o letnich, premierowych sztukach i o tym, jak oceniają je krytycy. Zaniepokoiło mnie wtedy dość chłodne przyjęcie produkcji Young Vic Thearte "The Trial", z Rorym Kinearem.
Niestety, po obejrzeniu przedstawienia muszę się zgodzić z krytykami. Na scenie działo się dużo i szybko. Za dużo i za szybko. W całym tym rozbuchaniu zupełnie nikła historia Józefa K. Nie budziła żadnych emocji, widz, przynajmniej ja, obojętniał na losy bohatera. A chyba nie o to chodziło?

źrodło
Paradoksalnie, to właśnie odwracająca uwagę widza scenografia, była moim zdaniem najsilniejszą częścią przedstawienia. Sala teatru została nieco przebudowana, zmiany nadały widowni kształt budzący skojarzenia z ławą przysięgłych. Miałam wrażenie, może mylne, jakby było mniej miejsc. Początkowo scena przykryta jest płytą z wyciętą pośrodku ogromną dziurką od klucza, wraz z początkiem przedstawienia płyta unosi się by na jego końcu opaść. Zmienia to trochę rolę publiczności - z widzów w sąsiadów-podglądaczy.

żródło
Sama scena poruszała się. Nie wirowała jak przy "Tramwaju", tylko przesuwała się jak taśma produkcyjna. Zmiany mebli wskazywały, że oto akcja dzieje się w innym miejscu: mieszkanie K., bank, sala przesłuchania, dom prawniczki. Tak, w tej inscenizacji Huld był kobietą (Mrs. Grace), zmiana ta nie wniosła specjalnie dużo do dynamiki, czy odbioru spektaklu, ale miło było znów zobaczyć Sian Thomas na scenie. 

źródło
Trochę mi żal aktorów. Starli się jak mogli, ale świetne kreacje aktorskie (Rory, niesamowita, grająca kilka postaci Kate O'Flynn) nie ratowały tej adaptacji. Przy dość chaotycznej wizji reżyserskiej sama gra to było niestety za mało. 

Ponieważ akcja na scenie nie była zbyt pochłaniająca, obserwowałam trochę innych widzów. Wyszły tylko (aż?) trzy osoby, reszta siedziała  i czekała na koniec, z mam wrażenie z podobnymi odczuciami jak moje: mieszaniną zaskoczenia, niedowierzania, sympatii dla aktorów i odrobiną ciekawości.

niedziela, 6 września 2015

Measure for Measure - recenzja

Szekspir w Globe to zawsze przyjemność, tak było i tym razem. Spektakl, na który zdecydowałam się w ostatniej chwili - wpadłam do teatru jakieś 3 minuty przed rozpoczęciem przedstawienia i kupiłam przedostatni bilet - zapewnił mi ponad 2,5 godziny rozrywki. 
Nie jest to adaptacja, która by mną wstrząsnęła, ale ekipa pod wodzą Dominica Dromgoole'a przygotowała naprawdę dobrą, klasyczną i zabawną inscenizację tej przecież wcale nie lekkiej, łatwej i przyjemnej sztuki. 

zdjęcia stąd
Dla przypomnienia, dużym skrótem: Vincentio, książę Wiednia czuje się zmęczony panującym w mieście rozpasaniem. Udaje, że wyjeżdża z misją dyplomatyczną, a na czas nieobecności władzę oddaje w ręce znanego z prawości i niezłomnych zasad Angela. 
Młody Claudio ma romans z Juliettą, ta zachodzi w ciążę nim zdążyli się pobrać. Claudio trafia do więzienia i w ciągu trzech dni ma zostać ścięty. Jego ostatnią nadzieją jest siostra, Isabella (nowicjuszka w zakonie) i to, że uda się jej wybłagać łaskę u Angela. 
Angelo po spotkaniu z Isabellą jest tak nią zafascynowany, iż obiecuje uwolnić Claudia, jednakże jedynie pod warunkiem, że dziewczyna spędzi z nim noc. 
Dzięki interwencji i pomocy tajemniczego mnicha Lodowico wszystko kończy się szczęśliwie kochankowie zostają połączeni, złych spotyka kara, a Izabella ma szansę zostać księżną.  


Ponieważ to Globe to były: kostiumy z epoki, bieganie pomiędzy widzami, muzyka na żywo, tradycyjny taniec na zakończenie i oczywiście - świetne aktorstwo.
Isabella (Mariah Gale) emanowała klasą i mimo trudnej sytuacji, spokojem. Kurt Egyiwan jako Angelo nie budził ani odrobiny sympatii i trudno było nie dziwić się Mariannie (Rosie Hilal), że jednak chciała go za męża. Zupełnie zauroczył mnie Dominic Rowan występujący jako Vincentio i Lodowico - marzy mi się, za kilka lat, Philip Cumbus w tej podwójnej roli. 
W niczym nie odstawał drugi plan: Trevor Fox, Petra Massey czy Dean Nolan lśnili w każdej ze scen. 



Sztukę oglądać można jeszcze do 17 października. Bilety do kupienia na stronie teatru (£5 miejsca stojące, £17 - £43 siedzące).
Ciekawostka 15 i 24 września spektakle odbędą się nie na otwartej przestrzeni Globe, ale w zadaszonym Sam Wanamaker Playhouse, w ramach projektu Globe Outside In..   
  

środa, 12 sierpnia 2015

American Idiot - recenzja z newsikiem

Jest 11 września 2001 roku, dwa samoloty uderzają w wieże WTC, George W. Bush wypowiada wojnę terroryzmowi. Na tym tle, do dźwięków Green Day, oglądamy rok z  życia trzech przyjaciół. Wspólnie planują założenie zespołu, przeprowadzkę do Nowego Jorku i oczywiście zostanie gwiazdami. Życie dość szybko weryfikuje ich marzenia.  Jeden rezygnuje z wyjazdu, kiedy okazuje się, że zostanie ojcem. Drugi zaciąga się do wojska. Trzeci pogrąża się w świecie narkotyków i rozrywek. 


wszystkie zdjęcia stąd

American Idiot w reżyserii Michaela Mayera to nie nowość. Premiera musicalu, za muzykę do którego odpowiada grupa Green Day, a za słowa jej wokalista Billy Joe Armstrong, miała miejsce w 2009r. w Berkley w Stanach Zjednoczonych. Potem musical trafił na Broadway, gdzie zdobył dwie nagrody Tony. Od tamtej pory odbyły się trzy trasy po Stanach Zjednoczonych, przedstawienia w Tokyo i Seulu i wreszcie, w 2012 roku, trasa po Wielkiej Brytanii, obejmująca też Londyn.  

Chciałam zobaczyć spektakl już od dawna i jego powrót do Londynu, tym razem do Arts Theatre, bardzo mnie ucieszył. 
Arts to raczej mały teatr, dodatkowo miałam miejsce w 1 rzędzie i aktorów naprawdę na wyciągnięcie ręki. Po kilku minutach przestałam się bać, że ktoś z obsady wyląduje mi na kolanach. Było głośno, kolorowo i energetycznie. 


Bardzo młoda obsada, której nazwiska nic mi nie mówią ale Amelia Lili według strony musicalu (Whatshername) jest finalistką  jednej z edycji brytyjskiego X-Factor, zaś Aaron Sidwell (Johnny) to "gwiazdor muzycznych teatrów".  Mnie wokalnie najbardziej podobali się Raquel Jones (Extraordinary girl) i Lucas Rush (St. Jimmy).

Jak na punkowy spektakl przystało kostiumy były "tradycyjne": glany, ćwieki, potargane i pocięte stroje, kolorowe włosy, siatkowe rajstopy, skórzane elementy, ale także mundury. 

Scenografia była dwupoziomowa - na górze widzieliśmy kanapę w mieszkaniu Willa, dół był to ulicą, to nowojorskim mieszkaniem Johnny'go, klubem, koszarami. W tyle sceny nieustannie grali dwaj gitarzyści, a otaczały ją śniany wymalowane w graffiti. W tle widniał ekran telewizora z fragmentami wiadomości - te zresztą emitowane były już w czasie kiedy widzowie siadali na miejscach. Bardzo zaskoczyła mnie rozpiętość wieku publiczności: od wczesnych nastolatków takich po 13 lat, których mogło jeszcze nie być na świecie 11 września, przez dużą rzeszę osób w moim wieku, po eleganckie panie w wieku mojej babci. 


Samo przedstawienie podobało mi się, ale nie zachwyciło aż tak jak oczekiwałam. Zastanawiam się czy musical nie miał ambicji być "Hair" swojego pokolenia - jeżeli tak to jednak trochę mu brakuje. A może to tylko moje europejskie spojrzenie i w Ameryce odbierają go zupełnie inaczej? 
Co jednak nie znaczy, że nie chodzę i nie nucę "Extraordinary Girl" czy "Homecoming".
Spektakl zebrał dobre, w większości czterogwiazdkowe recenzje. Podjęto nawet decyzję o przedłużeniu wystawiania o dwa miesiące, do 20 listopada. Można go zobaczyć od wtorku do niedzieli, a bilety w cenach: £15, £20, £32.50, £45, £55, £65, nadal są dostępne na stronie produkcji. 


Newsik, zapowiadany w tytule:
Billemu Joe Armstrongowi, najwyraźniej spodobało się w teatrze i liczymy, że jego kolejny projekt doczeka się także transferu do Londynu. Billy zajął się Szekspirem i stworzył piosenki do musicalu "These Paper Bullets",  historii luźno opartej na Much Ado About Nothing. Premiera miała miejsce w ubiegłym roku w Yale Repertory Theatre. Na wrzesień planowane są przedstawienia w Los Angeles. Zobaczymy, co powiedzą krytycy i jak przyjęty zostanie spektakl, ale naszym zdaniem zapowiada się ciekawie: 


poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Car Man - (tak jakby) recenzja

Zachwycona ubiegłorocznym spektaklem "Swan Lake" wybrałam się w tym roku na "Carmen" wg Bourne'a czyli "Car Man". 

zdjęcia stąd
Akcja tego luźno opartego na operze Bizeta przedstawienia dzieje się w warsztacie samochodowym. Lata 60-te, małe amerykańskie miasteczko i przybysz znikąd, brzmi bardziej jak western niż balet. Nic bardziej mylnego.  


Talent i wizja Matthew Bourne'a idealnie połączyły (przy współpracy Terrego Davisa) tę opowieść z doskonale znanymi wszystkim dźwiękami i dostaliśmy niesamowity spektakl. Pełen uniesień, napięcia, emocji, zwrotów akcji, miłości, erotyki i humoru. Przyznam, że drugi akt był ciut słabszy, ale i tak wychodziłam z teatru zachwycona i już nie mogę doczekać się zimy i powrotu "Sleeping Beauty".


"Car Man" wystawiane w Londynie będzie jeszcze do końca tygodnia - a dzisiaj wieczorem emisja na SKY ARTE. 

Na dowód, że oni tam naprawdę tańczą, zwiastun: 



niedziela, 2 sierpnia 2015

Bakkhai - recenzja

Nie wkurzajcie bóstwa, bo wam odpłaci z nawiązką. 
Taki, dość prosty wniosek wyciągnęłam z "Bakkhai", klasycznej tragedii w adaptacji kanadyjskiej poetki Anne Carson i reżyserii Jamesa Macdonalda, wystawianej w Alemida Theatre. 

wszystkie zdjęcia stąd
Dionizos, mszcząc się na siostrach matki za to, że poddają w wątpliwość jego boskie pochodzenie, zsyła na nie szaleństwo. Niemoralne zachowanie kobiet budzi sprzeciw młodego władcy Teb, Penteusza, który jest zdecydowanym wrogiem nowego kultu.  Podjudzony przez udającego kapłana Dionizosa, postanawia (w przebraniu kobiety) przyjrzeć się bachantkom z bliska. Wśród menad przebywa Agawe, matka Penteusza, a jednym z rytuałów kojarzonych z bachantkami jest rozrywanie żywcem upolowanych zwierząt. To jest grecka tragedia, happy endu nie będzie.     


Minęło już kilka dni, a sama nadal nie wiem co sądzę o spektaklu. Część rzeczy mnie zachwyciła, część sprawiała, że prawie przysypiałam. Zapewne nie jestem zbyt wyrafinowanym widzem i nie zrozumiałam wszystkiego, co chcieli przekazać i pokazać twórcy (np. zupełnie umknęło mi powiązanie między Penteuszem a Tonym Blairem, czy alegoria wojen w Iraku, jakie zauważyli inni widzowie).


Zacznijmy od plusów. Na pewno Ben Whishaw w kilku rolach: Dionizosa, kapłana, Tejrezjasza, posłańca. To trzecia sztuka, w jakiej widziałam Bena i znów jego postać, właściwie postaci, były zupełnie inne od poprzednich kreacji: czy to od zagubionego Petera (w "Peter and Alice") czy od butnego Baby'ego ("Mojo"). Jego Dionizos to chwilami psotny chłopiec, a w finale groźne bóstwo. Jego wieszcz, czy kapłan, byli spokojni i racjonalni. I ten niesamowity kontakt, jaki Ben ma z publicznością. W tak kameralnej przestrzeni jak Alemida Theatre to nie trudne, ale na mnie i tak wywarło ogromne wrażenie. Kroku dotrzymywał mu (a nie jestem pewna czy nawet nie wyprzedzał chwilami) Bertie Carvel w podwójnej roli Penteusza i jego matki. Scena, w której Agawe tańczy pełna dumy i radości po udanym polowaniu, jest chyba najlepszą w całym spektaklu.  
Cieszę się także, że oszczędzono nam rozdzierania na scenie. 


Niestety nie udało mi się znaleźć zdjęcia Bertiego jako Agawe, bardzo żałuję bo jego przemiana była niesamowita.  

Do minusów zaliczam niestety chór. Z nim miałam największy problem. Tytułowe Bachanki, które nieustannie były na scenie albo w milczeniu obserwowały, albo cóż, zawodziły. Wolno wyśpiewywane wielogłosem pieśni, przynajmniej dla mnie chwilami były wręcz niezrozumiałe i lekko hipnotyczne, usypiające. Na pewno dały przedstawieniu dość niesamowity klimat, ale nie jestem do końca przekonana czy to był "mój" klimat. Zresztą podobnie było w przypadku "Medei", kiedy chór dużo większe wrażenie wywarł na Ani1. 



Scenografia w spektaklu prawie nie istnieje. Pusta scena, otoczona tylko zwałami czarnych kamyczków, kojarzyła mi się z hałdą. Kostiumy nawiązywały do tradycji greckich, bachantki występowały w fartuchach przypominających jelenią skórę, z własnoręcznie plecionymi wiankami na głowach. Tylko elegancki, ubrany w garnitur Penteusz "odstawał" wizerunkowo od reszty towarzystwa. 


Premiera prasowa odbyła się 30 lipca i krytycy są podzieleni. Widziałam, zarówno zachwycone 5 gwiazdkowe recenzje  jak i bardzo średnie z trzema gwiazdkami. Jeżeli macie ochotę wydać własną opinię to "Bakkhai" można oglądać w teatrze Almeida do 29 września http://www.almeida.co.uk/whats-on/bakkhai/23-jul-2015-19-sep-2015

niedziela, 26 lipca 2015

Troszkę inny Szekspir

Jak uczył nas Jerzy Stuhr - śpiewać każdy może. Missouri Williams w The Courtyard Theatre udowadnia, że każdy może grać na scenie (i to w sztuce Szekspira!) i przygotowuje produkcję pt: 

"King Lear With Sheep"
Czyli po prostu: "Król Lear z owcami"
Nie, to nie jest żadna głęboka metafora na poddanych króla, czy jego rodzinę. W rolach głównych w spektaklu wystąpią:
  •  Alasdair Saksena 
  • i stado owiec. 
Wszyscy aktorzy na scenie - źródło
Widownia zajmie miejsca na belach siana, a owce wystąpią w kostiumach z epoki. Zwierzęta nie są nowicjuszami, mają już doświadczenie sceniczne, występowały z tym spektaklem w Surrey Docks Farm oraz Jevington Place Farm w Sussex. 
Niezwykłe przedstawienie będzie można oglądać od 12 do 16 sierpnia. Bilety w cenie £10 i £8 są do nabycia na stronie teatru.

szekspirowska tragedia... (źródło)

środa, 22 lipca 2015

London calling

Jakoś tak bardzo muzyczna wyprawa mi się zrobiła. Dwa balety, trzy musicale, a do tego: dwa dramaty, jedna wyprawa do archiwum i (jeżeli zdążę dotrzeć) Globe. Londyn wzywa!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Koktajl z gwiazdami

A raczej z gwiazdkami :)
Scena - Clockhouse Theatre, a manip nasza wspaniała Laire
Kontynuujemy naszą koktajlową tradycję, tym razem mamy dla Was przegląd recenzji westendowych nowości.

W ostanich tygodniach odbyły się premiery prasowe kilku interesujacych sztuk. Bazując na opiniach recenzentów wysnuć można wniosek, że tego lata oglądać możemy:
  • Przewidywany hit -"Importance of Being Earnest" - solidne 4 gwiazdki i zadowoleni krytycy.
  • Niespodziewany hit - "Bend It Like Beckham" - pięciogwiazdkowe recenzje, kilka czterogwiazdkowych, krytycy zachwyceni, publiczność troszkę mniej - nie ma nadal problemów z  biletami.
  • Rozczarowanie -  "The Mentalists" ogromne oczekiwania i pewność, że sztuka ze Stephenem Merchantem będzie przebojem i raczej chłodne, głównie trzy gwiazdkowe recenzje (chociaż widziałyśmy też cztero i dwu).  
  • Smutne rozczarowanie - "The Red Lion" - nowa sztuka Patricka Marbera, zamiast spodziewanego przeboju na miarę "Closer", jedynie bardzo letnie recenzje. 
  • Bardzo smutne rozczarowanie - "The Trial" - mimo zachwytów nad grą Rory'ego Kinneara, zarówno krytycy jak i większość publiczności nie pozostawiają  na spektaklu suchej nitki. Pojawiają się nawet teorie spiskowe, jakoby brak interwału miał powstrzymać publikę przed opuszczeniem teatru po pierwszej połowie. 
  • Przyjemny, ale nic nie wnoszący musicalik - "High Society" - większość recenzentów dała trzy-cztery gwiazdki, żaden z nich specjalnie się nie zachwycił przedstawieniem, żaden też jednak za bardzo nie krytykował. 
  • Mega hit - Gypsy - bez zaskoczenia i jednogłośnie nagrodzone pięcioma gwiazdkami, transfer z  festiwalu Chichester to naszym zdaniem pewniak w nadchodzącym sezonie nagrodowym. 
  • Przyjemną komedię - "The Beaux Stratagem" - spektakl lekki i zabawny, w sam raz na lato, bardzo dobrze przyjęty przez publiczność, z solidnymi czterogwiazdkowymi recenzjami od krytyków. Jest już zapowiedziany pokaz w ramach NT live (3 września), również w naszych kinach (jeszcze nie znamy daty). 
  • Potwierdzenie, że znane nazwisko to za mało żeby podbić Londyn - "The Elephant Man" - Bradley Cooper nie oczarował recenzentów (choć dość chwalili jego kreację) - trzy gwiazdki, bardzo umiarkowane recenzje i publiczność zbulwersowana ceną programu - też uważamy, że £10 to, delikatnie mówiąc, zdzierstwo. 

piątek, 29 maja 2015

Bilety za 10 £ na "Hamleta"

Dzisiaj, nareszcie ogłoszono zasady na jakich zostanie rozdzielona obiecana pula tanich biletów na "Hamleta" z Benedictem Cumberbatchem.

Osoby, którym nie udało się kupić biletów rok temu, teraz mają dwie dodatkowe szanse:
  1. Loteria - 60 biletów na każde przedstawienie zostanie rozlosowanych wśród chętnych, którzy od dziś do 16 czerwca zarejestrują się na stronie Barbicanu. Zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej mailem już 19 czerwca.
  2. Bilety dzienne - 30 biletów będzie sprzedawanych codziennie jako tzw "day seats", na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Patrząc jak ogromnym powodzeniem cieszyły się bilety, może to oznaczać nawet kolejkowanie w nocy.
Jednocześnie teatr zaznacza, iż możliwe jest, że więcej biletów trafi do sprzedaży tuż przed rozpoczęciem wystawiania sztuki - głównie zwroty.

Trzymamy kciuki za naszych Czytelników, którzy jeszcze będą walczyć o bilety, życzymy Wam zdobycia wymarzonej wejściówki i liczymy, że podzielicie się wrażeniami ze spektaklu :)

źródło

czwartek, 12 marca 2015

Greckie lato w teatrze Almeida

Ogłoszono plany teatru Almeida na resztę roku. Tematem przewodnim są Grecy, a zobaczymy współczesne adaptacje trzech klasycznych sztuk. 

zdjęcia ze strony teatru
Na początek od 29 maja do 18 lipca "Oresteja" Ajschylosa. Spektakl, którego twórcą jest Robert Icke. W roli Klitajmestry wystąpi Lia Williams.  

Od 23 lipca do 19 września wystawiana będzie nowa wersja "Bachantek" Eurypidesa, której autorką jest Anne Carson, sztukę wyreżyseruje James Macdonald. Wystąpią:
- Bertie Carvel w podwójnej roli Agawe i Penteusza;
- Ben Whishaw jako Dionizos;
- oraz Chór - Amiera Darwish,  Eugenia Georgieva, Kaisa Hammarlund, Hazel Holder, Melanie La Barrie, Elinor Lawless, Catherine May, Louise Mills, Belinda Sykes. 

Na zakończenie od 25 września do 14 listopada "Medea" Eurypidesa. Rupert Goold wyreżyseruje adaptację Rachel Cusk, a w roli głównej wystąpi Kate Fleetwood.
Bardzo jesteśmy ciekawe czy spektakl okaże się hitem na miarę poprzednich sztuk Goolda ("American Psycho", "King Charles III") i czy powtórzy sukces tegorocznej inscenizacji w National Theatre

Bilety będzie można nabyć na stronie teatru. Na każde z przedstawień kosztują od £10 do £38. Przedsprzedaż już od 17 marca, zaś publiczna sprzedaż ruszy tydzień później, 24 marca o 11.00 czasu polskiego.



wtorek, 3 marca 2015

Royal Court - wiosna i lato.

Na Wyspach wielkimi krokami zbliżają się wybory powszechne. Teatry także wpadły w wir dyskusji i obietnic przedwyborczych, ale zajmują się nimi po swojemu. Pisałyśmy już o projekcie Donmar Warehouse w koprodukcji z Channel 4, "The Vote". 

Tym razem do dyskusji włączył się Royal Court Theatre - ich flagowa sztuka na letni sezon zajmuje się służbą zdrowia, nieustannie obecną w kampanii wyborczej. Pozostałe spektakle również skupiają się na problemach społecznych i społecznościach: od tych dużych jak przestępstwa i ich konsekwencje, po intymne jak relacje ojca z synem. Oto, co będziemy mogli zobaczyć wiosną i latem na Sloane Square:

1. "Who Cares" 
Sztuka o brytyjskim systemie zdrowotnym (NHS). Przez ostanie 18 miesięcy Michael Wynne rozmawiał z pielęgniarkami i lekarzami, paramedykami, politykami i historykami, jednym słowem ludźmi powiązanymi z różnymi aspektami NHS w całym kraju. Powstała z tego niezwykła sztuka, także w niezwykły sposób wystawiana. Teatr zaznacza, że jest to przedstawienie "stojące i promenadowe", wystawiane będzie nie tylko w małym Jerwood Theatre Upstairs (o którym pisałyśmy przy okazji jednej z recenzji), ale także w wielu ukrytych miejscach w teatrze. Budynek Royal Court jest duży i ma wiele tajemniczych zakamarków, a  publiczność będzie prowadzona przez poszczególne pomieszczenia przez aktorów. 
Sztuka chce pokazać NHS z innej perspektywy - przeszłość, teraźniejszość i to, co czeka system w przyszłości.

wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony teatru

W obsadzie zobaczymy: Philipa Arditti, Roberta Bathurst, Elizabeth Berrington, Paula Hickey, Martinę Laird, Nathaniela Martello-White, Eileen O’Brien.

Sztuka będzie wystawiana od 10 kwietnia do 16 maja. Publiczna sprzedaż biletów w  cenie £25 (tylko dwa na osobę) na spektakle do 10 maja, ruszy 5 marca. Na późniejsze przedstawienia, będzie można kupić bilety po 11 kwietnia.

2. "HANG"
"Została popełniona zbrodnia.

Ofiara musi dokonać wyboru.

Przestępca czeka..."



W rolach głównych zobaczymy dwie świetne aktorki: Marianne Jean-Baptiste (którą jeszcze tydzień temu można było oglądać w drugim sezonie "Broadchurch") - będzie to jej debiut na scenie Royal Court i Claire Rushbrook ("My Mad Fat Diary", "Doctor Who").
Sztuka o niewyobrażalnej decyzji, napisana i wyreżyserowana przez debbie tucker green będzie wystawiana w Jerwood Theatre Downstairs od 11 czerwca do 18 lipca, a bilety będzie można kupować za £35 - £12.

3. "Violence and Son"
Siedemnastoletni Liam, fan "Doctora Who" stracił właśnie matkę i musi opuścić Londyn. Przenosi się do Walii, do dolinki na końcu świata, by zamieszkać z ojcem, którego nie zna. Okazuje się że przydomek taty: "Violence", nie wziął się z niczego...

Nowa, intymna sztuka Gary'ego Owena, w reżyserii Hamisha Pirie będzie wystawiana od 3 czerwca do 11 lipca w Jerwood Theatre Upstairs. Bilety na nią będą kosztowały £20 (w poniedziałki £10,  dostępne online w dniu przedstawienia). 


I na koniec ciekawostka. Wiecie dlaczego w Londynie można zobaczyć tyle świetnych, nowych sztuk, często młodych, nieznanych jeszcze twórców? Między innymi dzięki takim pomysłom jak ten:

4. "Primetime"
Jest to seria króciutkich sztuk napisanych przez dzieci z podstawówek, w wieku od 8 do 11 lat. Każdy z mini spektakli będzie trwał około 10 minut, a ich tematyka będzie tak różna, jak różna i niesamowita jest wyobraźnia dzieciaków.
Całość będzie można oglądać w Jerwood Theatre Upstairs od 18 do 25 lipca. Bilety kosztują zaledwie £10 dla dorosłych i £5 dla dzieci poniżej 14 roku życia. 

Publiczna sprzedaż biletów na wszystkie przedstawienia rusza już 5 marca o 10 rano na stronie teatru.

środa, 21 stycznia 2015

National Theatre - nowi dyrektorzy i nowy sezon

Dzisiaj Tessa Ross i Rufus Norris ogłosili plany National Theatre na sezon letni, pierwszy pod ich zarządem. Poniżej krótkie omówienie programu (mamy nadzieję, że sporo z opisanych sztuk zobaczymy w naszych Multikinach). 

wszystkie zdjęcia ze strony NT
Na początek kilka wiadomości organizacyjnych. Bardzo nas cieszy podtrzymanie współpracy z Travelex, dzięki której na spektakle NT można nabywać bilety po 15 funtów - jest ich całkiem sporo. 
Nowością jest akcja Friday Rush z biletami po 20 funtów. Począwszy od 10 kwietnia, w każdy piątek o 13:00, wypuszczana będzie pula biletów na wszystkie przedstawienia w kolejnym tygodniu, a zakupów będzie można dokonywać online. 
Nie zapomniano także o cyklu NT Live, już wiadomo, że przynajmniej jedną z ogłoszonych dzisiaj produkcji będzie wyświetlana w kinach w Wielkiej Brytanii - "Everyman" 16 lipca.

Wrażenie robi grupa artystów, jakich Ross i Norris zaprosili do współpracy: Paule Constable (wielokrotnie nominowana i nagradzana projektantka oświetlenia), Dominic Cooke (reżyser, dramaturg, były dyrektor artystyczny Royal Court Theatre, zdobywca  Evening Standard Award, Critics' Circle Theatre Award, Laurence Olivier Award,) Marianne Elliott (reżyserka, współtworzyła "War Horse"), Tom Morris (reżyser, dyrektor artystyczny teatru  Bristol Old Vic, współtwórca "War Horse"), Ben Power (autor nowej wersji "Medei"), Lyndsey Turner (reżyserka jednej z najbardziej oczekiwanych tegorocznych produkcji - "Hamleta" z B. Cumberbatchem).

Zapowiedziano dziesięć spektakli. W dwóch głównych teatrach, Olivier i Lyttelton, wystawiane będą:
- "Everyman" w adaptacji Carol Ann Duffy, reżyserii Rufusa Norrisa, a w roli głównej wystąpi Chiwetel Ejiofor. Bilety po £15, £25, £35. Spektakle od 22 kwietnia do 16 lipca* i pokaz w NT Live 16 lipca.
"Everyman odniósł sukces, jest popularny, ale kiedy nadchodzi Śmierć musi porzucić wygodne życie i w ostatnim, szaleńczym wysiłku musi znaleźć przyjaciela, kogoś, kto przemówi w jego obronie".

- "Light Shining in BuckinghamshireCaryl Churchill w reżyserii Lyndsey Truner. Spektakle od 15 kwietnia do 22 czerwca. Osadzona w czasach brytyjskiej wojny domowej sztuka "opowiada historię mężczyzn i kobiet, którzy wyruszyli do walki o duszę Anglii. Pełna pasji, poruszająca i prowokująca, mówi o rewolucji, której nigdy nie mieliśmy i o jej dziedzictwie".

- "The Beaux StratagemGeorgea Farquhara wyreżyseruje Simon Goodwin. Tę "dziką komedię o miłości i pieniądzach" oglądać będzie można od 15 maja do 19 lipca.*


- "The Red Lion" to nowa sztuka Patricka Marbera (jego "Closer" już niedługo na scenie Donmar Warehouse). Opowiada o piłce nożnej, młodym, utalentowanym graczu, ambitnym menadżerze i starym klubie, który nadal marzy o chwale.  Reżyseruje Ian Rickson wystąpi m.in. Daniel Mays. Spektakle od 3 czerwca do 25 lipca*.


- "The Motherf**ker with the Hat" nominowaną do sześciu nagród Tony sztukę Stephena Adly Guirgisa wyreżyseruje Indhu Rubasingham
"Przyszłość Jackiego wygląda dobrze. Wyszedł z więzienia, uwolnił się od uzależnienia i dzięki sponsorowi jest czysty. Być może także znalazł pracę. I oczywiście jest jeszcze Veronica, w której kocha się od czasów szkoły. Nic nie może stanąć między nimi - z wyjątkiem kapelusza".  Spektakle od 10 czerwca do 7 lipca*.

Zapowiedziano też cztery produkcje w tzw. "teatrze tymczasowym":
- The Yard Theatre: "Beyond Caring" Alexandra Zeldina od 28 kwietnia do 16 maja.
- RashDash i the National Theatre: "We Want You To Watch" RashDash i Alice Birch od 11 czerwca do 11 lipca.
- Wznowienie z okazji 10 rocznicy: "An Oak Tree" Tima Croucha od 23 czerwca do 11 lipca.
- Islington Community Theatre: "Brainstorm" Neda Glasiera, Emily Lim i Company od 21 do 25 lipca.

Ważna informacja - publiczna sprzedaż biletów na nowe spektakle rozpocznie się 12 lutego. Na "The Red  Lion" 26 lutego.
A tutaj można pobrać ulotkę ze szczegółowymi informacjami dotyczącymi całego sezonu.
* Do tych sztuk mają zostać podane kolejne terminy przedstawień.

Dodatkowo zapowiedziano sztukę, która zapowiada się na wielki hit - w listopadzie, w Olivier Theatre wystawiony zostanie musical "wonder.land". Zainspirowany "Alicją w krainie czarów" z muzyką Damona Albarna (Blur, Gorillaz) i tekstami (Moiry Buffini (m.in. "Handbagged"). Premiera "wonder.land" odbędzie się podczas tegorocznego Manchester International Festival, a bilety na spektakle w Londynie kupować będzie można od kwietnia.
 

Komentatorzy zgodnie chwalili różnorodność programu, zauważyli też, że bardziej angażując się w produkcje regionalne The National Theatre staje się prawdziwym teatrem narodowym.

Naszym zdaniem sezon zapowiada się bardzo ciekawie i różnorodnie. Największą ochotę mamy oczywiście na "wonder.land", "The Beaux Stratagem" i "The Red Lion".