Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mark strong. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mark strong. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 sierpnia 2015

A View from the Bridge - kilka uwag po seansie

"Widok z mostu" został już zrecenzowany na blogu: zarówno wersja z Young Vic jak i z Wyndham's Theatre, gdzie sztuka została przeniesiona (i gdzie została sfilmowana). Poniżej kilka uwag o spektaklu wyświetlanym w cyklu "Sztuka brytyjska na dużym ekranie"  , tym razem w dwugłosie: Ani1, mostowej nowicjuszki, dla której seans kinowy był pierwszym spotkaniem ze spektaklem i Ani2, która widziała sztukę na żywo, w Londynie, w obu teatrach.

wszystkie zdjęcia ze strony NT Live

Ania1:
Jaki to jest świetny spektakl! 
W pełni zasłużone pięciogwiazdkowe recenzje, zachwyty i deszcz nagród. Wszystko jest tam dopracowane w najdrobniejszym szczególe, każda pauza ma swoje znaczenie, powolny rytm wybijany na bębenku tylko potęguje wrażenie niepokoju. Skrajnie minimalistyczna scenografia, stonowane kostiumy, wszystko to pozwala w pełni skupić się na ludziach, ich dramatach i emocjach.

Ta sztuka to popis aktorski. Rewelacyjny jest Mark Strong jako doker Eddie, tak pewny swojej racji. Czasem, na ogrodzonej z 4 stron scenie, czuje się lew w klatce - ograniczony swoim zaślepieniem, niezdolny do ustąpienia choćby na krok. Przekonany, że jego troska o młodą wychowankę jest tylko czystym ojcowskim uczuciem. 


Ale dla mnie całość ukradły kobiety. Nicola Walker (znana choćby z "Dziwnego Przypadku Psa") jako żona Eddiego, Bea, ta która jako pierwsza zrozumiała co się dzieje i na swój sposób, zdroworozsądkowo, starała się walczyć z zauroczeniem męża. Praca kamery często skupiała się na jej twarzy, pozwalała zauważyć spojrzenia jakie rzucała w stronę Eddiego, jak nieustannie śledziła sytuację, gotowa do natychmiastowej reakcji w razie potrzeby. Lojalna, odważna i prosto deklarująca swoje uczucia.
Phoebe Fox jako młoda Catherine to teatralne objawienie podobne do Vanessy Kirby w "Tramwaju Zwanym Pożądaniem". Niewinna ale jednocześnie prowokująca, zagubiona w swoich pragnieniach i poczuciu lojalności. Kochająca Eddiego jak ojca, ale raz przyznała że "widzi i rozumie wszystko". Te wszystkie sceny, gdy rzucała mu się na szyję, siadała na kolanach, gdy gładził ją po twarzy, po nogach, balansujące na granicy czegoś zakazanego, robiły ogromne wrażenie. Niby nic gorszącego, a jednak niepokojące w swojej intensywności. Eddie nie potrafił się od niej uwolnić, pragnienie którego nie ośmielał się nazwać, do którego nawet przed sobą się nie przyznawał, niszczyło jego małżeństwo, a w końcu doprowadziło do dramatycznego finału. A mimo to w ostatniej scenie wyciągnął ręce ku Bei, nie ku Katie. Czyżby dopiero umierając zrozumiał, co tak naprawdę z nim się działo?


Niezwykle spodobał mi się zabieg z prawnikiem-narratorem i uczestnikiem wydarzeń jednocześnie. To co mogłoby zupełnie zepsuć spektakl, pokierowane pewną dłonią Ivo van Hove, zmieniło się w swoisty licznik odliczający do tragedii. Przed spektaklem obejrzeliśmy krótki dokument o powstawaniu produkcji. W nim Ivo mówił, że chciał by widzowie od początku mieli wrażenie, że obserwują dwa samochody jadące na przeciwko po tym samym torze. Chciał by wiedzieli, że katastrofa jest nieunikniona. Moim zdaniem udało mu się to w stu procentach.

To nie była lekka wakacyjna rozrywka. To była Sztuka. Zmuszająca do myślenia, wywołująca dreszcze, przygnębiająca, ale TAKA DOBRA!



Ania2:
"Widok z mostu" to spektakl, który mogę oglądać w nieskończoność. Za każdym razem odkrywam w nim coś nowego, innego. Za każdym razem mnie zachwyca. Nie inaczej było podczas seansu. Nie będę już pisać o wspaniałych kreacjach aktorskich, za to skupię się na samej stronie technicznej pokazu. 
Pierwszy raz oglądałam spektakl widziany wcześniej na  żywo i bardzo ucieszyło mnie, że nie stracił nic ze swojej "mocy", że nadal porusza. Podobał mi się sposób filmowania i prowadzenia kamer. Płynne przechodzenie od zbliżeń do dalekiego planu, co pozwalało zobaczyć najdrobniejsze zmiany w mimice, drobne gesty, które czasami umykają podczas oglądania sztuki na żywo. Jednocześnie wystarczająco często pokazywano całą scenę, by widzowie mogli poczuć się trochę uczestnikami wydarzeń. Tylko raz zmieniłabym sposób filmowania - podczas sceny z krzesłem. Oglądana z odległości robiła większe wrażenie i pozwalała obserwować reakcje wszystkich bohaterów, a nie tylko niewątpliwy wysiłek Marco, na którym skupiona była kamera.

Środek sierpnia to jednocześnie środek sezonu urlopowego. Wiemy, że kilku naszym Czytelnikom nie udało się z tego powodu dotrzeć do kin. Liczymy po cichu, że "Widok z Mostu" zostanie powtórzony, może w przyszłym roku? Bo każdy powinien mieć szansę go obejrzeć.

czwartek, 8 maja 2014

A View from the Bridge - recenzja

O sztuce Arthura Millera pisałyśmy już tu.
To z jej powodu w ogóle zaczęłam planować majowy wyjazd, przyznaję, typowo "dla obsady".
Sztuka, z której wyszłam prawie się trzęsąc. A pośpiesznie wysyłane do Ani1 wiadomości brzmiały mniej więcej tak:
"Maaaaark! Umarłam. Nie cucić. Jakie to było dooobreeee!!!"

źródło
Poniżej recenzja. Uwaga zawiera ochy, achy, punkty i spoilery.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

A View From The Bridge

Brooklyński doker, Eddie Carbone, wita z radością swoich sycylijskich kuzynów (nielegalnych emigrantów) w nowej ojczyźnie - krainie wolności. Ale gdy jeden z nich zakochuje się w pięknej, Catherine, bratanicy i wychowance Eddiego, odkrywają, że wolność ma swoją cenę. Zazdrość, nieufność, głęboko skrywane sekrety - wszystko to prowadzi bohaterów drogą do nieuchronnej tragedii.


"A View from the Bridge" jest jedną z bardziej znanych sztuk Arthura Millera. Tym razem reżyserii podjął się Ivo van Hove i wykreował mroczną, pełną pasji opowieść. Rolą Eddiego, po dwunastoletniej przerwie, na deski teatru powraca Mark Strong (Sherlock Holmes, Gwiezdny Pył oraz, ostatnio, reklama jaguara). Partneruje mu, w roli żony Beatrice, Nicola Walker, a w spektaklu występują także: Emun Elliott, Phoebe Fox, Michael Gould oraz Richard Hansell.

Phoebe Fox (Catherine), Mark Strong (Eddie) oraz Nicola Walker (Beatrice) - źródło

Krytycy nie szczędzą słów zachwytu, produkcja zbiera niemal same pięciogwiazdkowe recenzje. Wśród opinii pojawiają się określenia jak: "niezapomniana", "magnetyczna", "zaskakująco odważna". Sam trailer nie jest typowym zwiastunem teatralnym, intryguje, bez udzielania jednoznacznych odpowiedzi na temat sztuki.


Sztuka będzie grana w teatrze Young Vic do 7 czerwca, wszystkie bilety na spektakle są już wyprzedane. Jednak w dzień przedstawienia, od godziny 10 rano, w kasie teatru (a także, wyjątkowo telefonicznie), można osobiście kupić "daily tickets" oraz bilety na miejsca stojące (za £5).
O tym, czy Zachodni Koniec zgadza się z krytykami teatralnymi, dowiecie się już za półtora tygodnia :) 
A poniżej co o sztuce i swojej roli mówi Mark Strong: